Lonely Soul

About Us..

godz.: 18:30:26 data: 02 września 2005

Kobiety vs Faceci i koniec świata...

kategoria: Ogólne

Jestem kobietą..
.. w skrajnych przypadkach feministką.
.. w skrajnych przypadkach szowinistką.
Jestem człowiekiem i dążę do samodestukcji, cegiełka po cegiełce jak każdy członek społeczeństwa buduję to co nas zabije – apokalipsę spełnioną...

Czytamy o walkach tytanów, żarłocznym Hati’m i Skool’u, Nibruryjskich Anunnakach, czterech jeźdźcach i antychrystach... wszystko, DOSŁOWNIE wszystko jest prawdą... jakby się uprzeć, nieprawdaż?

Nie upieram się, ale bóg jest kobietą i antychryst też będzie kobietą, neokobieta zniszczy świat.. W końcu to ona nie chce rodzić dzieci, skupia się na samo spełnieniu i doskonaleniu, na drugi plan zrzucając dobro społeczeństwa. To ona wyrywa się poza ten standardowy zwierzęcy instynkt głoszący jedną słuszną religię: „idź i bądź płodna...” – religia przetrwania, podtrzymywania gatunku tak silnie zakorzeniona w męskim ego...

Tak sobie myślę.. że ludzie rodzą się i umierają, a ich potęga tkwi w tym, że świat przez wieki należał do mężczyzn, od zawsze zaciągających babę za włosy do swojej jaskini – w końcu dzięki temu mogliśmy się rozmnożyć jak króliki i jak szarańcza obsiąść cały świat wysysając z niego energię..
Mężczyźni i Kobiety wysysają CAŁĄ tą energię, ale skłonność do EGOizmu stworzyła nam potwora w postaci NeoBaby – tzw. kobiety wyzwolonej – walczącej o swoje prawa i znudzonej rolą, zabierającej jej 9 miesięcy życia plus dodatki na wychowanie.

Dlaczego w przypływie jakiejś nowo-spłodzonej impulsywnej myśli filozoficznej nazywam ją antychrystem? Drastyczny spadek populacji ludzkiej spowodowany szerokim dostępem do środków umożliwiających rozwiązłość z pominięciem życiowego problemu jakim jest dziecko to pierwszy krok do osłabienia ludzkiej potęgi...

Wyludnienie... to już tylko kawałeczek od ery robotów zastępujących braki w zasobach ludzkich, krok od ewolucyjnej zmiany powstania rasy, która wybije niedobitki...

I tak sobie strzelę od niechcenia, że konserwatywny kościół w pewnych sprawach ma chyba rację..;)

Nie odpowiadam za zamieszczoną treść. Nie linczować, nie dyskutować, nie pieprzyć głupot... ot tak mi się tylko napisało, jeszcze będę się z tego śmiała...


^już się śmieje..

7 komentarzy

godz.: 02:17:49 data: 30 sierpnia 2005

Odkrycia w puszczy...

kategoria: Ogólne

No napisze jeszcze coś co może ucieszyć nieco mojego braciszka. Z informacji bezpośrednich od ludu puszczy, potwierdzają się wierzenia względem rychłego przechodzenia do następnje gęstości, mianowicie szykuje nam się mały armagedon, jak przyjmują tubylcy ich szamani oceniają przylot asteroidy w kształcie podwojnego ziemniaka na rok 2014...

Data z dużą co prawda, bo z dwuletnią granicą błędu przypomina sławetny rok 2012 będący terminem wielce kontrowersyjnym dla sceptyków i zwolenników teorii istnienia Anunnaków i Wiman..

W celach edukacyjnych pozwolę sobie polecić stronę Riddla - oczywiście na temat wiman i innych cudów stworzenia...
Liczę, że ta mała reklama zmobilizuje coponiektórych do odnowienia projektu..;)

2 komentarze

godz.: 01:45:56 data: 30 sierpnia 2005

Pozdróż za... tabliczkę czekolady..

kategoria: Ogólne

No i wróciłam.. (tak własnie w tym momencie...)
Wzgędnie cała i zdrowa, a przede wszystkim szczęśliwa, że widzę już prawdziwie swoje niebo. Niby wszędzie jest jedno i to samo, ale lubie mój prywatny kawałek na torcie, taki zadymiony ponad Moim Miastem...
Jak przystało na mojo-miasteczkowe klimaty przywitał mnie brzdęk tłuczonej butelki, ale tak to już bywa jak się wraca o takich a nie innych porach...

Szeregowa Shetani kryptonim SMS tajnych służb wywiadowczych melduje zakończenie akcji "Puszcza" pełnym sukcesem. Nie straciliśmy żadnego człowieka, aczkolwiek kilku członków oddziału jest rannych. Obecnie wszyscy udają się na wpełni zasłużony spoczynek.

Ja też. Bardziej szczegółowy raport zdam jutro...

1 komentarz

godz.: 01:30:33 data: 13 sierpnia 2005

Obóz koncentracyjny...

kategoria: Ogólne

Jak pewne persony już wiedzą, że mam zsyłkę, może nie na Sybir, ale w okolice Beskidów. Tam oto będę podciągać swoją kondycję fizyczną machając łapkami i nóżkami dwa (jak mniemam) razy dziennie, a także w miedzyczasie będę odwalała fuchę fotoreportera i opiekunki do dzieci (ach.. znów podszkole cierpliwość..)

Taaaak.. nie ma to jak wyjazd na obóz sportowy z moją kochana grupą, która bądź co bądź jest dla mnie jak rodzina..
Niby zostawiam tu Was wszystkich, Misie Pasiaste, ale kiedyś też trza się mitnąć z ludkami z zeszłych wakacji..

Tak wiec biorę zapas książek i znikam gdzieś w puszczy na dwa i pół tygodnia, simsy/listy/kwiaty/kondolencje mile widziane pod warunkiem, że ktoś doklika się do ośrodka do którego dociera się helikopterem, a psy to już nie mają czym szczekać.. ;)

Aloha Drogie Dzieci...

3 komentarze

godz.: 21:47:02 data: 10 sierpnia 2005

Nowy AS...

kategoria: Ogólne

No, no, no... nie dosyć, że wracając dzisiaj do domu zastałam na podłodze moją kochaną jednostkę centralną gotową do podłączenia, to jeszcze wertując zasoby netu (wreszcie na swojej klawiaturze) obaczyłam, że mamy już nowego Audioscrobbler’a..

I przyznam, że zaskoczył mnie bardzo miło wieloma informacjami zamieszczonymi na jednej stronie. Najbardziej podoba mi się oczywiście zestawienie podobnych artystów po prawej w zakładkach konkretnych zespołów, bo nareszcie nie będzie klikania (chociaż chyba wypadłam z nałogu kradzieży brzmień od znajomych...) a wszystko względnie ładnie rozlokowane i przykryte ładnym stylem... Nie ma co podoba mi się nowy AS..
Tylko ten oczojebny róż na górze.. ;/

Dodaj komentarz

godz.: 10:25:49 data: 09 sierpnia 2005

Muzycznie...

kategoria: Ogólne

Bo burzliwym N2 gdzie SMS raczej niewiele miała swojej ukochanej muzyki, choć i otoczenie Riddla i Sarpatiis'a, a także kilku innych person było wyjątkowo dobrze uzbrojone w przyjemne brzmienia to z radością wróciłam do domku.
Bądź co bądź mojego komputera nie ma, zapasy muzyczne są wiec bardzo skromne, dlatego zmuszona byłam przewertować wszelkie możliwe zasoby i znalazłam coś... nowego.

Ogólnie jestem muzyczną ignorantką, tak więc podeprę się nieco recenzją strony Strefy-Rock-Metalowej.

Dargaard to kolejny dowód na to, w zawziętych black metalowcach wbrew pozorom także tętni wrażliwość i tęsknota za ciszą i natchnieniem. Kojarzony z Abigor Tharen podobnie jak wcześniej m.in. Satyr, Fenriz czy Ihsahn postanowił ujawnić mrocznemu światu swą drugą naturę, jakże daleką od tej, z którą identyfikowany jest za sprawą macierzystej formacji.

Dargaard zanurza słuchacza w neo- klasycznych otchłaniach, oczarowujących transowym, melancholijnym klimatem. Dominują tutaj klawiszowe pasaże, symfoniczna pasja i nieco ambientalne tła. Dźwięki przesuwają się powoli, bardzo leniwie, momentami nawet nieco monotonnie i bezbarwnie. Ale to tylko pierwsze wrażenie, pozory, które grupa wokół siebie stwarza. Ta muzyka- choć stoi w opozycji do szaleńczego black`u- nie ma bowiem prawa dotrzeć do każdego potencjalnego odbiorcy. Zbyt wiele w niej intymnych emocji, zbyt wiele niedomówień i tajemnic, by obnażyć swe monumentalne piękno zaraz przy pierwszym kontakcie. "In Nomine Aeternitatis" brzmi niczym symfonia nocy - mnóstwo tutaj orkiestralnych rozmachów, mnóstwo napięcia i pasji. Grupa po mistrzowsku buduje dramatyczny nastrój, który osiągając apogeum przytłacza pięknem swej tragiczności ...

Dla bardziej wnikliwych odsyłam do całej recenzji..

Sądząc po początku domyślam się już czemu w niektórych kręgach żartobliwie nazywa się mnie Metalówą. Obecnie znów znajduje w sobie pociąg do jako takiej wrażliwości i delikatnych dźwięków i to właśnie (jak zawsze przypadkowo) znalazłam na płycie "In Nomine Aeternitatis" Dargaard'a, no może tylko czasem wokale psują mi wrażenie, ale pod tym względem jestem skrzywiona, wiec jak coś to polecam..:)

1 komentarz

godz.: 00:02:15 data: 08 sierpnia 2005

Maya hiiii... Maya haaaa...

kategoria: Ogólne

Jako, że zdecydowana większość joggerowców, to przeciwnicy fanowych nastolatek i problemów egzystencjalnych miedzy być, a nie być i żyć, a się zabić to na głównym kanale zakracze tak jak zdecydowana większość i zapisze sobie słów kilka na temat pewnej przesiadki...

Może nie jest to notka dyskusyjna typu „oceńmy wyższość firefoxa nad ie” czy tam „konnekta nad gg” i wszelkich innych nazw zkomperowanych z chamskimi dwuliterówkami. Ja to jestem „grafik” prosty, tu se maznę, tam se zamodeluje jak dziecko układam sobie klocki, albo maluje kredkami, a i właśnie tu się szkicuje kwestia odpowiednich narzędzi...

To, że mojego kochaniutkiego 3dMax’a nie widziałam od 2 miesięcy pominę milczeniem, bo komputer co i rusz odwiedzam w serwisie, a jego reanimacja jak mniemam potrwa jeszcze trochę. Niemniej jednak obczaiłam sobie projekt Chrono Trigger Resurrection mający na celu przeniesienie tej fantastycznej gry w środowisko grafiki 3D. Nie będzie to dla nikogo zaskoczeniem jeżeli powiem, iż oczka mi się uśmiechnęły do prześlicznych modeli moich, nie ma co tu kryć, ulubionych bohaterów.

A właśnie, postacie... na wnętrza, lokomotywy i sprzęt kuchenny jestem wystarczająco uzdolniona, ale modelowanie postaci od zawsze było moim nadrzędnym celem. I tak oto jak śliniłam się do grafik z Chrono, pewien mężczyzna zaproponował mi seryjkę filmów instruktażowych, apropo modelingu istot.
Traf chciał, że większość dotyczy właśnie środowiska Mai, notabene programu, który już jakiś czas proponowano mi jako alternatywę do 3dMaxa i jak się ostatnio słyszy zyskującego wielkie poparcie w środowisku szanowanych na tym świecie grafików. Wiec tak sobie myślę czemu nie?

Teraz jako uzależnieniec oczekuje tylko na powrót komputera w domowe pielesze i odpalenie tutorialków. Ach.. no i tak.. muszę jeszcze sama byś w domu, a póki co szykuje się mały obóz sportowy.. Eh.. kiedy ja wreszcie się napromieniuje?

Dodaj komentarz

godz.: 21:45:04 data: 03 sierpnia 2005

Zło, zuo...

kategoria: Ogólne

...madafaka, zuo....

Jeżeli można sobie pozwolić na jakikolwiek cytat w sprawie N2. O wyjeździe tym można by wiele gadać, najwiecej można by oczywiście wyczytać z MZ-eta gdzie posiliłam się nawet na kilka klimatycznych ilustracji. Wspomnienia są jak zwykle bardziej i mniej kolorowe aczkolwiek powiedzieć mogę jedno klasa jak klasa, ale dobrze mi się z nią żyje.. a raczej żyło...

...wróciliśmy dzisiaj wszyscy do rodzinnego miasteczka i każdy poszedł w swoją stronę.. rozeszliśmy się wśród uścisków i uśmiechów wiec można zapomnieć chyba o wszelkich nieporozumieniach i za dni kilka umowić się gdzieś tam, na czymś tam w starej dobre ekipie ziomów by powspominać 2 tygodnie w N2...

Dodaj komentarz

godz.: 23:53:54 data: 19 lipca 2005

N2

kategoria: Ogólne

Pod taką banderą uciekam w świat..

Wrócę w stanie wskazującym dnia 03.08.2005.. chyba

3 komentarze

godz.: 11:32:46 data: 19 lipca 2005

Spakuj mnie.. :)

kategoria: Ogólne

Wyciągnełabym rączki i krótkimi nóżkami pognała w kierunku maminej spódnicy, krzycąc: "Mamusiu spakujesz mnie? Jutro wyjeżdzam". Małe kiteczki i niebieska sukienka pobiegły by jeszcze do pokoiku by w małych dłoniach przynieść Kotka, bez którego nie zasnę i Szczekaczka jako poduszkę..

...przewijam film..
..i widzę że już stara krowa ze mnie...

Sama, sama.. w domu przecież nikogo nie ma.. plecak, przepełnione szafki, które maja się zmieścić w 60 litrach i nie za dużo czasu żeby o wszytkim pamiętać..

..a jutro.. jutro zacznie się masakra klasowego N2

2 komentarze

godz.: 11:12:32 data: 18 lipca 2005

Przypowiastka...

kategoria: Ogólne

Pewien głupiec zapytał się mnie kiedyś dlaczego jestem taka brzydka, odpowiedziałam mu, że uroda to kwestia poświęcenia. Stwierdził, iż nie warto żyć z kimś kogo nie stać na odrobinę poświecenia, po czym odwrócił się od brudnej zaniedbanej papugi i z uśmiechem podążył w kierunku mrówki ustrojonej w kolorowe piórka..

Dodaj komentarz

godz.: 23:39:08 data: 16 lipca 2005

Bo moja (-ex-) klasa jednak... ssie

kategoria: Ogólne

Sypnęłabym piękną wiązanką niczym ze statusu Arga ale udało mi się wziąść trzy głębokie wdechy i lekko wyciszyć..
..i może nie rzucać jeszcze wszystkiego w cholere...

Ledwie co (wczoraj) dostałam mój świeżytko naprawiony komputer (pomijajac już absolutnie fakt że przedwczoraj wróciłam dopiero z wielce udanego wyjazdu) to już wszystko zaczęło się sypać na łeb...

..Shetani nie było miesiąc i po jej powrocie 4 dni przed wyjazdem nagle wychodzi na jaw, że ktośtam jedzie jednak tylko na tydzień, inny ktosiek odpuści sobie pare dni, a trzeci odwala kompletnego wała i nie jedzie w ogóle...
..z mojej perspektywy wypada się już tylko podkurczyć i zwinąć w kłębek.. i nawet nie próbować robić z siebie idiotki pojawiając sie na dworcu bo moje całe podanie w związku z 50% obniżką biletów dla mojej ukochanej klasy mogę na chwilę obecną wrzucić do kosza..

..i tak myślę sobie.. gdzie tu sens żeby coś robić? coś organizować? po co w ogóle się starać siedzieć nocami szukając atrakcyjnej oferty, tulać się pod dworcach szukając luk coby uszczknąć coś z kosztów... po co to wszystko gdy trzeba jeszcze nadstawiać karku za niezdecydowanych?

Może przesadzam.. istotnie.. ale dawno już nie miałam z czegos tak nikłej satysfakcji.. jeżeli w ogóle ją będę mieć bo nie wykluczam, że nie pojedziemy w ogóle.. zreszta.. kto by chciał w takiej atmosferze?

8 komentarzy

godz.: 04:21:52 data: 09 lipca 2005

Ooooodjazd...

kategoria: Ogólne

Jutro wybywa lap.. pojutrze wybywam ja na obóz przetrwania ze stanem umysłu równym zbitce liter brzmiących jak „działka”...

Nie to że z kreską będziemy pochłaniać białe kreski, bo takie „działki” raczej w grę nie wchodzą.. niemniej jednak wyjazd jest tak tableta szczęścia na scharatany umysł i jeżeli...

...nie zdechnę od sajko grzybów...
...nie zdechnę z głodu...
...nie zjedzą mnie robaczki...
...nie napastują mnie hordy facetów...
...nie zginę w lesie...
...nie umrę na raka skóry...
...nie padnę z braku snu...
i nie odejdę w zaświaty z tęsknoty za Wami...

to wrócę w piątek..:)

Dodaj komentarz

godz.: 19:55:17 data: 08 lipca 2005

Ile tego... kurde?!

kategoria: Ogólne

Wspaniałomyślnie, w sumie absolutnie wbrew naturze raka, postanowiłam ostatnimi czasy zrobić sobie porządek z ciuszkami. Wszystko ładnie poskładane w kosteczkę, równo ułożone na półeczkach, bo już przecież wszystko się wysypywało, gdy ktoś próbował jedynie uchylić którąś z przepastnych szafek...

Niby jest cudownie, porządek i ład, ale stało się coś nieprawdopodobnego, wszystkie pojemniki na odzież wypełnione są po brzegi a mnie, co i rusz zalewają kolejne pokłady ubrań, to z pralki to niewiadomo skąd.. stosy fatałaszków rosną a ja wręcz nie mam ich gdzie upychać...

...to dla mnie wręcz nieprawdopodobne, bo dziwiłam się zawsze, dlaczego w porównaniu z koleżankami mam tak diabelnie mało ciuchów, w tym kilka ulubionych zestawów.. a nagle okazuje się, że zostałam przekabacona na złą stronę mocy, kiedy to fale kolorowych tkanin, które jeszcze niedawno w totalnym burdelu idealnie chowały się w przestrzeni mojego malutkiego segmentu, rosną na przedmieściach pokoju tworząc mi małe Karpaty... ...przecież nic nie kupuje.. może jakoś napęczniało?.. ktoś to musiał wyprać w perwolu... (ale krypto reklama..:D)

Dodaj komentarz